Jak już kiedyś wspominałam, chciałabym kontynuować naukę tańca, a konkretnie jazz. No, ale nie może być tak prosto i pięknie, bo muszę nauczyć się szpagatu (do końca wakacji). Jak wiadomo, by go umieć trzeba być nieźle rozciągniętym, więc postanowiłam, że muszę się za to wziąć, bo z moim tempem, może zdążę. Oczywiście wzięłam się za to z głową, by nie nabawić się zbędnych kontuzji ;) zaczęłam od klasycznych ćwiczeń rozciągających :
Ćwiczyłam jakieś 30 minut i stwierdzam, że "zastygłam" fatalnie. Kiedyś umiałam dotknąć głową kolan teraz NIC zero, num. Tragedia ;ccAle cóż nie załamuję się, bo będzie gorzej! Głowa do góry.
Pomimo tego, że 30 minut wydaje się, że to mało to jak na pierwszy raz jest to odpowiedni wysiłek szczególnie, że dawno oj dawno się nie rozciągałam, ale pomimo tego czuję jakieś swoje mięśnie (z czego bardzo się cieszę). Trzymajcie za mnie kciuki, bym zdążyła <3
Będę wam zdawać relacje na bieżąco ;*
Czeko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz